czwartek, 23 czerwca 2016

Idealna impreza

Ustawiony na 6-tą budzik dzwoni, dzwoni, dzwoni... Porusza się kołdra Gabrysi, która wstaje i zaczyna budzić Mariolę, by ta wyłączyła telefon. Zaspana włącza drzemkę, za 10 min sytuacja się powtarza... I tak jeszcze 5 razy. W końcu wstaje by rozpocząć kolejny dzień. Prysznic, śniadanie. Nic ciekawego - zresztą jak u wszystkich.
Sprawdzenie fejsa, ogarnięcie swojego realnego i lecimy. Ma samochód. Oddała za niego miliony monet, na które tak ciężko pracowała. Płaci co miesiąc dodatkowo opłatę za parking. Jedzie na uczelnię autobusem.
Na uczelni jest królową dzielni :) Zawsze znajdzie kogoś, z kim może obgadać innych. Później z innymi umówić się na picie w akademiku (bo przecież jest taka gościnna i miła).
Zajęcia skończone. Wraca z kimś do akademika. Później stwierdza, że dziś jest idealny dzień na zrobienie imprezy. Dzwoni do wszystkich, na których dziś nie gadała z nikim, by nikt niczego się nie dowiedział i robi ogromną imprezę. Oczywiście, że imprezuje cały segment, jednak zaproszenia dostają jedynie osoby z zewnątrz. Innymi osobami z akademika gardzą i nie chcą mieć z nimi nic wspólnego.
Ale jak wygląda ta wspaniała impreza? Schodzą się goście (tak mniej więcej 1-2 godz.), zazwyczaj każdy przychodzi z czymś bardzo dobrym lub dobrym do wypicia, siada w pewnym sensie na wyznaczonym miejscu i zaczyna się przesłuchanie.
Dlaczego wyznaczone miejsce w pewnym sensie? Przed przyjściem gości odbywa się narada wojenna. Desperatki ogarniają ilu będzie facetów, jak ich usadzić, by ich poznać i który będzie idealny dla każdej z nich. Mariola we własnym mniemaniu jest idealną swatką, więc to ona głównie zarządza całą tą akcją. Niestety lub stety jej znajomi według niej zawsze płatają jej figla, bo nic nie wychodzi zgodnie z jej myślą. No ale cóż. Są tylko ludźmi... Choć twierdzi, że skoro jest rok starsza od większości osób z roku studiów, to reszta zachowuje się jak dzieci...
Przesłuchanie polega na zarzuceniu pytaniami osobę, która jest "nowa" (niepoznana jeszcze przez przynajmniej 2/3 składu segmentu nr 315). Pierwsza ma najgorzej. Zazwyczaj rozpoczyna od zwykłych pytań o imię, zainteresowania, studiów, a kończy na pytaniach o postrzeganiu świata w rzeczywistości nieistniejącej, intymnych lub stwierdzeniu, że teraz jest pora na wykazanie się nowej osoby, która powinna zorganizować w danym momencie czas dla reszty towarzystwa. Nieważne, że to nie jest jej impreza. Zostaje to narzucone przez grupę, a Ty nie masz nic do powiedzenia. Sprzeciw wiąże się z kompletnym wykluczeniem z grupy, dość szybkim opuszczeniem wspaniałej i przezacnej idealnej imprezy oraz zgnojeniem i zgnębieniem przez cały segment tuż po wyjściu ostatniego gościa. Kolejne osoby przesłuchują z mniejszą intensywnością, zazwyczaj tylko dlatego, że upłynie sporo czasu i alkoholu a impreza się zaczyna rozkręcać.
Po przesłuchaniu następują stałe fragmenty rozmów - nawrócenie Marioli, brak wiary Eweliny, studia każdej po kolei, dlaczego Gabrysia nie pije, Judyta i Magda próbują nawiązać jakieś rozmowy lub relacje z innymi i "Martynko, nie wstydź się".
W połowie imprezy, w miarę przybywania gości nagle brakuje wszystkiego - kieliszków, szklanek, kubków, ewentualnie talerzyków... Po 10 imprezie tłumaczenie, że przecież to akademik, a one są studentkami (niekoniecznie biednymi) zaczyna być już zbyt banalne i irytujące. Ale...
Jest miło. Siedzicie, pijecie, rozmawiacie między sobą, niczego nie brakuje. W końcu nasze gospodynie pragną zabawić towarzystwo nie poprzestając tylko na tańcach do muzyki w tle, która jest zlepkiem wszystkiego - reagge, pop, rap, disco polo. KALAMBURY! Nieważne, czy towarzystwo wykazuje chęci do podjęcia tego typu zajęcia czasu, czy nie. Po kalamburach - MAFIA! Jeśli uwielbiasz wyskakujących ludzi z lodówki co 5 min - proszę bardzo - zostaniesz zaakceptowany. Wielka obraza majestatu natomiast, jeśli wychodzisz na balkon lub do toalety podczas trwania zorganizowanej zabawy. No ale przecież one są takie dorosłe, a faceci, których zaprosiły są dziećmi...
Mija godzina 24. Przychodzi portierka i kończy "idealną" imprezę. Goście wychodzą, rozjeżdżają się do mieszkań, rzadko impreza przenosi się do klubu.
Desperatki zostają jeszcze w kuchni by wspólnie porozmawiać i skomentować co się działo dzisiejszego wieczoru.
1.00 - Mariola pełna radości, że zorganizowała kolejną imprezę życia (bo przecież to ona zaprosiła większość ludzi na nią) pada na łóżko i zasypia... Szczęśliwa, że wszyscy zostali perfekcyjnie ugoszczeni, że drugiej takiej imprezy już nie będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz